Na wstępie tylko piszę iż znak ,,* '' którego użyłam w opowiadaniu oznacza myśli ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnie była cisza która trwała do połowy drogi..
-A właśnie jakie masz zdanie o Laurze?-spytał mnie jakże poważnym tonem.
-Nic do niej nie mam albowiem jedyne do czego mogę się do niej doczepić to jej charakter...
-Charakter?-powiedział zdziwiony
-Raczej chodzi mi o to że jest,jakby to ująć..wredna
-Wredna?
-Na przykład,jak gada z chłopakami to jest taka miła a jak coś jej się spytasz czy zagadasz to nie wiadomo o co jej chodzi.A czemu pytasz?
-Nie dziwię się..
-Co..dlaczego ? Znasz ją od dawna?
-Tak naprawdę to jesteśmy sąsiadami od podstawówki.
-Co serio?-powiedziałam z wielkim zdziwieniem
-No tak serio!-zaśmiał się chłopak.
-Od małego miała pecha,zaprzyjaźniła się z dwoma dziewczynami w podstawówce,na początku było fajnie,śmiesznie a potem ją zdradziły i prześladowały aż przeniosła się tutaj.
-Nie wiedziałam,musiała wiele wycierpieć-powiedziałam ponuro.
-Nic się nie stało,to nie twoja wina-powiedział z uśmiechem i poklepał mnie po głowie.
Jednocześnie po tym zaczęło mi mocno bić serce i nie wiedziałam co się dzieje.
Autobus się zatrzymał i dotarliśmy na miejsce.Wysiedliśmy z autobusu po czym każdy się miał rozchodzić w swoją stronę ale miałam jeszcze jedno pytanie.
-A właśnie Konrad
-Słucham coś się stało?-powiedział z zaskoczoną miną.
-Co chciałeś przedtem powiedzieć o Laurze? Wiesz to co byliście się przejść co taka radosna przyszła z spaceru.
-A to! No to jeśli o to chodzi to zostaliśmy parą!-powiedział radośnie.
-A to Ci niespodzianka,także gratuluję.-powiedziałam z ponurą miną.
-A dzięki wielkie,coś się stało? Naprawdę blado wyglądasz,odprowadzić cię do domu?-powiedział opiekuńczym głosem.
*W jednym momencie poczułam ukucie po lewej stronie klatki piersiowej,czułam się jakby runął cały mój świat.Chodzi o to że jestem zazdrosna o Konrada?Zazdroszczę Laurze? Nie rozumiem co się właśnie stało w tym momencie.*
-Ni-nie nie trzeba-powiedziałam cichym głosem.
*W jednym momencie poczułam kropelki spływające mi po polikach po czym szybko się odwróciłam*
-Wiesz co to ja może już pójdę,na razie
-Stój,odprowadzę cię do domu to niedaleko prawda.-powiedział chwytając mnie za rękę.
-C-c-co Ty robisz?-wydarłam się i wyrwałam rękę chłopakowi po czym dodałam...
-Wiesz co nie musisz mnie odprowadzać,sama jakoś dotrę a poza tym jest już późno i już dawno powinieneś być w domu.-powiedziałam i ruszyłam w swoją drogę,niestety nie usłyszałam odpowiedzi Konrada a sama biegłam w łzach w oczach..
Po drodze wstąpiłam do parku a następnie usiadłam na huśtawce i nad wszystkim rozmyślałam.
-Skoro ma dziewczynę to czemu pogłaskał mnie pogłowie,czemu złapał mnie za rękę?-powiedziałam sama do siebie.
*Jeszcze po drodze musiałam się glebnąć i zbić kolana.NO PIĘKNIE..*
Siedząc na huśtawce widziałam człowieka idącego w moją stronę.Był to mężczyzna wyglądający na mniej więcej 19 lub 20 lat.
-Coś się stało panienko?-usiadł na huśtawce która znajdowała się obok mnie i zapalił papierosa.
-Ymm-przytaknęłam wycierając łzy.
-Rzadko widzę ludzi którzy przychodzą tutaj aby się wypłakać.
-Przepraszam jeśli coś źle zrobiłam,po prostu musiałam gdzieś usiąść i poukładać swoje myśli.
-Nie no co Ty! nic się nie stało-powiedział z uśmiechem.
-No to co się stało młoda? Opowiadaj !-powiedział z zaciekawieniem.
-W sumie to sama nie wiem,kolega powiedział że znalazł sobie dziewczynę i teraz dziwnie się czuję,tak jakby coś mnie ściskało od środka w klatce piersiowej.
-Aaa rozumiem czyli tobie na nim zależy...jednym zdaniem zakochałaś się w nim! Ojacie uwielbiam takie historyjki miłosne!.
-Ja się w nim zakochałam ? Nie jestm tego pewna,po za tym znam go tylko jeden dzień...
-Nie ważne jest ile go znasz ale uczucie jakim go darzysz-powiedział puszczając oczko.
-Nie jestem tego taka pewna ale dziękuję bardzo za radę,będę musiała się już zbierać-powiedziałam wstawając z huśtawki.
-Czekaj! jak masz na imię?-powiedział wstając szybko z huśtawki.
-Amelia a Ty?
-Maciek jutro też przyjdziesz ?
-No jasne,spróbuję-powiedziałam z uśmiechem
Pożegnałam się z mężczyzną i ruszyłam w stronę domu.
*Miły jest ten Maciek,zapomniałam nawet o Konradzie jak z nim rozmawiałam.Zaraz zaraz,czemu ja miałabym o nim myśleć? Amelia zachowaj spokój,to nie czas aby się ponieść chwilą !*
Weszłam do domu oznajmiłam domownikom że już przyszłam i ruszyłam w stronę mojego pokoju.
Wzięłam laptop i zaczęłam pisać do Kingi.Niespodziewanie dostałam wiadomość od Konrada,byłam niezmiernie zdziwiona ale także szczęśliwa...
------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że rozdział się podobał :)
Możecie pisać czy wam się podobał i co bym mogła poprawić :))