sobota, 27 lutego 2016

Część 4

Na wstępie tylko piszę iż znak ,,* '' którego użyłam w opowiadaniu oznacza myśli ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnie była cisza która trwała do połowy drogi..
-A właśnie jakie masz zdanie o Laurze?-spytał mnie jakże poważnym tonem.
-Nic do niej nie mam albowiem jedyne do czego mogę się do niej doczepić to jej charakter...
-Charakter?-powiedział zdziwiony
-Raczej chodzi mi o to że jest,jakby to ująć..wredna
-Wredna?
-Na przykład,jak gada z chłopakami to jest taka miła a jak coś jej się spytasz czy zagadasz to nie wiadomo o co jej chodzi.A czemu pytasz?
-Nie dziwię się..
-Co..dlaczego ? Znasz ją od dawna?
-Tak naprawdę to jesteśmy sąsiadami od podstawówki.
-Co serio?-powiedziałam z wielkim zdziwieniem
-No tak serio!-zaśmiał się chłopak.
-Od małego miała pecha,zaprzyjaźniła się z dwoma dziewczynami w podstawówce,na początku było fajnie,śmiesznie a potem ją zdradziły i prześladowały aż przeniosła się tutaj.
-Nie wiedziałam,musiała wiele wycierpieć-powiedziałam ponuro.
-Nic się nie stało,to nie twoja wina-powiedział z uśmiechem i poklepał mnie po głowie.
Jednocześnie po tym zaczęło mi mocno bić serce i nie wiedziałam co się dzieje.
Autobus się zatrzymał i dotarliśmy na miejsce.Wysiedliśmy z autobusu po czym każdy się miał rozchodzić w swoją stronę ale miałam jeszcze jedno pytanie.
-A właśnie Konrad
-Słucham coś się stało?-powiedział z zaskoczoną miną.
-Co chciałeś przedtem powiedzieć o Laurze? Wiesz to co byliście się przejść co taka radosna przyszła z spaceru.
-A to! No to jeśli o to chodzi to zostaliśmy parą!-powiedział radośnie.
-A to Ci niespodzianka,także gratuluję.-powiedziałam z ponurą miną.
-A dzięki wielkie,coś się stało? Naprawdę blado wyglądasz,odprowadzić cię do domu?-powiedział opiekuńczym głosem.
*W jednym momencie poczułam ukucie po lewej stronie klatki piersiowej,czułam się jakby runął cały mój świat.Chodzi o to że jestem zazdrosna o Konrada?Zazdroszczę Laurze? Nie rozumiem co się właśnie stało w tym momencie.*
-Ni-nie nie trzeba-powiedziałam cichym głosem.
*W jednym momencie poczułam kropelki spływające mi po polikach po czym szybko się odwróciłam*
-Wiesz co to ja może już pójdę,na razie
-Stój,odprowadzę cię do domu to niedaleko prawda.-powiedział chwytając mnie za rękę.
-C-c-co Ty robisz?-wydarłam się i wyrwałam rękę chłopakowi po czym dodałam...
-Wiesz co nie musisz mnie odprowadzać,sama jakoś dotrę a poza tym jest już późno i już dawno powinieneś być w domu.-powiedziałam i ruszyłam w swoją drogę,niestety nie usłyszałam odpowiedzi Konrada a sama biegłam w łzach w oczach..
Po drodze wstąpiłam do parku a następnie usiadłam na huśtawce i nad wszystkim rozmyślałam.
-Skoro ma dziewczynę to czemu pogłaskał mnie pogłowie,czemu złapał mnie za rękę?-powiedziałam sama do siebie.
*Jeszcze po drodze musiałam się glebnąć i zbić kolana.NO PIĘKNIE..*
Siedząc na huśtawce widziałam człowieka idącego w moją stronę.Był to mężczyzna wyglądający na mniej więcej 19 lub 20 lat.
-Coś się stało panienko?-usiadł na huśtawce która znajdowała się obok mnie i zapalił papierosa.
-Ymm-przytaknęłam wycierając łzy.
-Rzadko widzę ludzi którzy przychodzą tutaj aby się wypłakać.
-Przepraszam jeśli coś źle zrobiłam,po prostu musiałam gdzieś usiąść i poukładać swoje myśli.
-Nie no co Ty! nic się nie stało-powiedział z uśmiechem.
-No to co się stało młoda? Opowiadaj !-powiedział z zaciekawieniem.
-W sumie to sama nie wiem,kolega powiedział że znalazł sobie dziewczynę i teraz dziwnie się czuję,tak jakby coś mnie ściskało od środka w klatce piersiowej.
-Aaa rozumiem czyli tobie na nim zależy...jednym zdaniem zakochałaś się w nim! Ojacie uwielbiam takie historyjki miłosne!.
-Ja się w nim zakochałam ? Nie jestm tego pewna,po za tym znam go tylko jeden dzień...
-Nie ważne jest ile go znasz ale uczucie jakim go darzysz-powiedział puszczając oczko.
-Nie jestem tego taka pewna ale dziękuję bardzo za radę,będę musiała się już zbierać-powiedziałam wstawając z huśtawki.
-Czekaj! jak masz na imię?-powiedział wstając szybko z huśtawki.
-Amelia a Ty?
-Maciek jutro też przyjdziesz ?
-No jasne,spróbuję-powiedziałam z uśmiechem
Pożegnałam się z mężczyzną i ruszyłam w stronę domu.
*Miły jest ten Maciek,zapomniałam nawet o Konradzie jak z nim rozmawiałam.Zaraz zaraz,czemu ja miałabym o nim myśleć? Amelia zachowaj spokój,to nie czas aby się ponieść chwilą !*
Weszłam do domu oznajmiłam domownikom że już przyszłam i ruszyłam w stronę mojego pokoju.
Wzięłam laptop i zaczęłam pisać do Kingi.Niespodziewanie dostałam wiadomość od Konrada,byłam niezmiernie zdziwiona ale także szczęśliwa...
------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że rozdział się podobał :)
Możecie pisać czy wam się podobał i co bym mogła poprawić :))

piątek, 22 stycznia 2016

Część 3

Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje...
Wszyscy weszli do klasy i zajęli miejsca. Jak na każdej lekcji matematyki zaczęliśmy robić zadania i po kolei szliśmy do tablicy. 
Szybko zleciały te wszystkie lekcje i nastąpił czas gdy musiałam iść na spotkanie ze znajomymi z klasy.
-To jak idziemy ? -zapytałam
-Jakoś nie chce mi się tam iść -powiedziała Kinga z kwaszoną miną 
-Oj nie przesadzaj,chyba mnie nie wystawisz? 
-Skądże znowu,idę tylko ze względu na ciebie i że będzie tam Mikołaj 
-Uuuu Mikołaj mówisz -powiedziałam ruszając brwiami 
-Oj cicho bądź bo cie zaraz walne 
-Haahhaha grozisz mi ?
Rozmowa ciągła się aż przyszli po nas chłopacy z klasy.
-Laury nie ma z wami ? -powiedziałam z dziwnym uśmiechem który szybko schowałam ręką
-Laura jest już na miejscu i do nas dzwoniła -powiedział wysoki,szczupły chłopak o czarnych włosach który ma na imię Daniel.
-Aaa rozumiem 
-Haahh myślałaś że jej nie ma? -szepnęła Kinga
-Ta,a to ci niespodzianka
-Weź się na przyszłość tak nie szczerz bo wyglądasz jak jakiś zboczeniec
-T-to nie moja wina,to tak jakoś się uśmiechnęłam 
-Tak sobie tłumacz hahah
Droga jakoś specjalnie się nie dłużyła,poza tym restauracja była dość blisko szkoły
-O tutaj,tutaj -krzyknęła Laura 
-Zajęłaś nam już stolik,wielkie dzięki -powiedział Daniel
-Spoko nie ma problemu 
Do stolika zasiadło 5 osób
Usiadłam obok Kingi i Konrada natomiast był z nami jeszcze Daniel który jak zwykle usiadł obok Laury.
Za jakieś 10 minut przyszedł Mikołaj,Dawid przyjaciel Mikołaja i chłopak Karoliny,Karolina dziewczyna Dawida i przyjaciółka Wiktorii, jakże i sam kolega Daniela - Szymon również przyszedł.
Naprzeciwko mnie usiadł Szymon który cały czas świdrował mnie wzrokiem co było bardzo frustrujące.
-To co najpierw pizza ?-zapytała Laura
-Jasne czemu nie -powiedział Daniel
Po zjedzeniu pizzy tak się zamyśliłam że aż nie zauważyłam zniknięcia Laury i Konrada co mnie bardzo zaniepokoiło.
-To co kto pierwszy śpiewa?-powiedziała Wiktoria
-No jak to kto,oczywiście że Konrad -powiedział Szymon
-A właśnie gdzie jest Laura i Konrad?-zapytała Kinga
-Konrad mówił że idą się przejść-powiedziała Karolina
-Zaprasza na wypad a jak przychodzi co do czego to idzie flirtować z tą łajzą -powiedziała jakże głośno Kinga
-Oj Kinga nie przesadzaj-powiedziałam
-Ja nie przesadzam po prostu wyrażam swoje zdanie 
Wszyscy obecni przy stole rozmawiali ze sobą a ja rozmyślałam,i zauważyłam z okna idącego Konrada z Laurą.Laura szła z wielkim uśmiechem na ustach niczym dziecko które dostało cukierka.
Ciekawe co się stało-pomyślałam
Laura weszła do restauracji radosnym krokiem
-Słuchajcie wszyscy mam wam coś do powiedzenia -powiedziała z zachwytem Laura
Oczywiście wszyscy byli tak zajęci że nikt jej nie usłyszał z wyjątkiem mnie.Nawet Kinga,która próbowała zagadać do Mikołaja była jakże zajęta.
-A dobra nieważne -powiedziała zmieszana Laura która usiadła obok Konrada
Na zegarku wybiła godzina 19 i wszyscy wychodzili już do domu.Pożegnałam się z Kingą i już miałam wychodzić gdy..
-Amelia poczekaj,odprowadzę cie i tak jedziemy tym samym autobusem-powiedział Konrad
Laura spojrzała się na Konrada,gdyby się dało zabijać wzrokiem,byłoby już po mnie
Ubraliśmy się i wyszliśmy z restauracji,chciałam jakoś zacząć rozmowę ale nie wiedziałam od czego.
-Całkiem fajna ta szkoła-powiedział
-Widzę że dobrze się dogadujesz z innymi
-A no można tak powiedzieć 
Byłam ciekawa co Laura chciała powiedzieć w restauracji,dlatego iż postanowiłam go zapytać czy wie o co chodzi.
-Wybrali Cię abyś pierwszy zaśpiewał gdy cie nie było
-Co serio ? Uwierz nie chciałabyś mnie słyszeć jak śpiewam-powiedział z uśmiechem 
-Hahah skąd wiesz? Może chciałam usłyszeć cie jakbyś śpiewał
Poległam,nie wykrztusiłam ani słowa o Laurze,dotarliśmy na przystanek i czekaliśmy na autobus
-Nie usiądziesz?-zapytałam siedząc na ławce 
-Nie dzięki,wole postać
-Jak chcesz
Kurde po co ja to powiedziałam,teraz wyszłam na jakąś idiotkę -pomyślałam 
-Wiesz co ....jesteś bardzo miła,w ogóle to od razu cie polubiłem i stwierdziłem że jesteś godna zaufania.-powiedział opierając się o ścianę.
-Eem bardzo miło mi to słyszeć i jestem podobnego zdania o tobie-powiedziałam lekko się rumieniąc
-Wiesz co może chciała powiedzieć Laura w restauracji? -przełamałam się i zadałam to pytanie
-Laura hmm w jakim momencie?
-Gdy wróciliście z spaceru
-A too em nie wiem o co mogło jej chodzić,wybacz -powiedział zakłopotany
-Myślałam że to coś ważnego jak widziałam ją taką radosną,aż się zdziwiłam
Trwała cisza,przyjechał autobus wsiadłam do niego,a następnie wybrałam miejsce i usiadłam.
-Mogę się dosiąść -zapytał Konrad
-Jasne siadaj -powiedziałam zabierając swoją torbę z siedzenia
-Dzięki..w sumie co do twojego pytania to..
-A przepraszam nie powinnam była ciebie tak o wszystko wypytywać-powiedziałam przerywając mu w połowie tego co chciał powiedzieć.
Następnie była cisza która trwała do połowy drogi..
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że nie dodałam w terminie ale nie miałam zbytnio weny także bardzo przepraszam :(
Jeszcze lekka depresja po kończących świętach także nie byłam w stanie :))
Mam nadzieję że 3 rozdział się spodobał :)) 
Piszcie komentarze czy wam się spodobało i co mogłabym poprawić :)